And the Oscar goes to…

Jak każdy szanujący się kinoman ekscytuję się na myśl o Oscarach, a w poniedziałek ledwo funkcjonuję. Do werdyktu podchodzę z dystansem, bo Akademia nie ma wyłączności na to, który film był najlepszy w minionym roku. Często mój gust nie pokrywa się z gustem Akademii i rozmijamy się w opinii. Podobał Ci się wpis? Niech pobiegnie dalej! 🙂