(NIE)ZNAJOMI – dobra polska komedia?

Od razu napiszę, bo pewnie wielu z Was od razu przescrolluje na dół recenzje lub w ogóle nie przeczyta jej, właśnie z tych względów, o których dalej piszę: nie skreślajcie „(Nie)znajomych” i nie myślcie, że to kolejny skok na kasę, beznadziejna polska komedia, zero artystycznego wysiłku i odgrzewany kotlet. 

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i z radością mogę napisać wszystkim niedowiarkom (pamiętajcie – nie oceniajcie książki po okładce!), że „(Nie)znajomi” to bardzo udany remake! Mało tego, to jest lepsze niż oryginał, a przynajmniej finał i zmiany, które zostały wprowadzone osobiście bardziej mi odpowiadają. 

Uwielbiam filmy, w których akcja dzieje się w jednym pomieszczeniu. Niekończące się rozmowy o wszystkim i o niczym. Siedzą, gadają, a atmosfera gęstnieje. Do tego, aby się udało potrzebujemy: 1) dobrych dialogów (o to bardzo trudno w polskim kinie) oraz 2) aktorów (a o to już łatwiej!). No i oczywiście dobrego reżysera, który opanuje wszystko na planie i nada charakteru oraz wprowadzi świeżość do kolejnego już remake’u włoskiego „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”.

Jeśli ktoś nie wie, o co chodzi w filmie, który jest rekordzistą w remakowaniu, krótki zarys: znajomi spotykają się na wieczornej kolacji, panuje luźna i przyjacielska atmosfera. W pewnym momencie jedno z nich wpada na pomysł, aby zagrać w nietypową grę – od teraz znajomi będą odbierać każdy telefon w trybie głośnomówiącym i odczytywać każdą wiadomość i powiadomienie z mediów społecznościowych. Telefon to czarna skrzynka naszych tajemnic i czasami bardzo delikatnych rzeczy, które mogą nas na co dzień uwierać, a nasi najbliżsi mogą nawet o tym nie wiedzieć. Zatem stopień przewinień, kłamstw i kompleksów może być bardzo różny. Ryzykowna gra, bo balansująca na granicy naszej prywatności. Ciekawa jestem, ile osób po obejrzeniu tego filmu zgodziłoby się zagrać w grę. 😎

Prostota filmu, a zarazem jego ciekawe spojrzenie na współczesne związki i relacje jest bardzo bogata i wielowymiarowa. Rozbudowane wątki psychologiczne i dostosowanie fabuły do naszych realiów wychodzi świetnie! Każda postać ma dobrze nakreślony portret pewnych typów osobowości, które możemy spotkać w życiu. Oczywiście muszą być odrobinę uproszczone i rzucone w pewien stereotyp, ale wszystko w rozsądnej dawce.

Ciężko pomimo lekkiego tonu i żartów sklasyfikować go do komedii, a już na pewno nie jako „poprawiacz humoru”. Sam seans z początku jest bardzo przyjemny, możemy obejrzeć wiele śmiesznych tekstów i scen. W dodatku zwróćcie uwagę na ciągłą zabawę światłem.😍 Film od strony dramaturgicznej jest wspaniale poprowadzony. Atmosfera jest coraz bardziej napięta, a każde kolejne zdarzenie coraz bardziej wbija nas w fotel, bo wybrzmiewa poważnie, a ból naszych bohaterów potrafi być potężnych rozmiarów. Dlatego finalnie „(Nie)znajomi” nie napawają optymizmem, jeśli tak mogą wyglądać relacje międzyludzkie. Wiadomo, że stężenie negatywnych rzeczy na potrzeby filmu zostało pomnożone, ale i tak smutno się robi na sercu po wyjściu z seansu, chociaż reżyser zostawia nas z nutką nadziei. 

Świeża, zgrana obsada jest fenomenalna. Wszyscy wspólnie pracują na sukces i każdy dostaje swoje pięć minut na ekranie. Tadeusz Śliwa sprawnie dyryguje i wprowadza Olę (Aleksandra Domańska) niejako w roli komentatora, kogoś kto posiada kręgosłup moralny i nie boi się na głos skrytykować złych zachowań nowo poznanych znajomych, dodając głębsze spojrzenie na społeczeństwo. Dobrze się kłamie w milczeniu, bo na głos nie wszystko brzmi już tak dobrze. 😈

„(Nie)znajomi” to bardzo udana polska produkcja, która zainspirowana remakempotrafi jeszcze więcej z niego wycisnąć. Co mi z kolejnego, autorskiego pomysłu historycznego filmu, czy politycznego skeczu, skoro dzieli je przepaść? Takiemu „kopiowaniu” nie mam nic przeciwko, bo widać, że wszyscy się postarali i trzymają poziom! 👏


Podobał Ci się wpis? Niech pobiegnie dalej! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *