38. Koszaliński Festiwal Debiutów Filmowych Młodzi i Film – relacja z festiwalu

Z Krakowa do Koszalina jest prawie 900 km, ale dla festiwalowych przygód jestem w stanie pojechać i nawet jeszcze dalej! Wiadomo, sztuka wymaga poświęceń. W końcu czekało na mnie 6 dni wypełnionych projekcjami, morzem, koncertami i filmowym towarzystwem. 🙃

Festiwal Młodzi i Film to wydarzenie w głównej mierze skierowane do debiutantów, dla których jest to okazja, aby pokazać światu coś, nad czym latami pracowali. Niektórzy startują już niemal z filmami spełnionymi – od razu widać talent, pomysł i dobre rzemiosło. Inni natomiast szukają nadal swojej ścieżki i muszą jeszcze sporo poprawić. To prawda, że każdy festiwal, to zupełnie inna atmosfera – jaka towarzyszy temu wydarzeniu, sami się przekonacie w dalszej części tekstu. 

To był mój pierwszy raz i od razu napiszę wprost: mam nadzieję, że nie ostatni. Znajomi zachwalali festiwal za niesamowitą atmosferę i brak podziałów między twórcami, a widzami. Jest w tym sporo prawdy, bo o ile nie mamy wpływu na poziom filmów – raz mamy lepszy rok w kinie, a raz po prostu gorszy, tak pozostała reszta jest zależna tylko i wyłącznie od nas. Faktycznie można poznać twórców, zbić z nimi piątkę i dowiedzieć się od nich ciekawostek z backstage’u . Dla mnie to jest jeszcze bardziej interesujące, bo sama chciałabym stworzyć coś swojego, a spotykając takich ludzi, staje się to dla mnie wielką inspiracją! ❤

 


A co było dla mnie najbardziej wartościowe i warte obejrzenia

podczas 38. Młodzi i Film

Zaczniemy od shortów, bo od nich zawsze zaczyna się przygoda. 

 

„Miłość bezwarunkowa” reż. Rafał Łysak

Ten krótkometrażowy dokument idzie jak burza przez festiwale filmowe!❤ Nie jestem tym absolutnie zaskoczona, bo to bardzo ciekawy obraz konfrontacji starszego pokolenia, z tym młodszym i bardziej otwartym na życie. Babcia reżysera i zarówno główna bohaterka, to przede wszystkim kobieta, która ma poczucie humoru i chce jak najlepiej dla swojego wnuka (tylko koniecznie po jej myśli).

Co nie jest dla niej takie proste, bo Rafał ma chłopaka, więc jak tutaj wytłumaczyć sąsiadce, że nie ma dziewczyny? Jak pogodzić się z tym, że klasyczny schemat rodziny nie będzie kontynuowany? Dokument przechodzi transformacje i pokazuje, że pomimo różnorodności patrzenia na świat, najważniejsza jest miłość, która uchroni nas przed najbardziej dotkliwym uczuciem, jakim jest samotność.

 


 

Strawberry Boys reż. Michał Toczek

Opowiedzieć z takim szacunkiem i szczerością o marzeniach głównego bohatera, to niezłe wyzwanie dla reżysera. Klimaty disco-polo, to zawsze dobry temat do obśmiania i szydery, no bo jak ktoś może marzyć o tym, aby zostać gwiazdą na miarę Zenka Martyniuka? Przecież trzeba mierzyć wysoko i inteligentnie! A droga do celu jest zawsze taka sama – upór, konsekwencja, determinacja i oddanie.

Nasza przyszła gwiazda Dzik pomiędzy kręceniem teledysku a próbami, pomaga tacie zbierać truskawki. W tym wszystkim widać ogromną pasje do muzyki, chociaż brakuje mu talentu/doświadczenia/pieniędzy, to ciśnie do przodu i się nie poddaje, a tego mogą mu pozazdrościć ludzie z niejednokrotnie większym talentem, którzy nic z nim nie robią. 😏


„Nic nie ginie” reż. Kalina Alabrudzińska

Po głębszym zastanowieniu i ochłonięciu, to jest mój ulubiony pełnometrażowy film festiwalu. Przede wszystkim to obraz ludzi, którzy na co dzień nie mają „większych problemów” – mają pracę i zdrowie, ale nadal odczuwają smutek i chcieliby coś zmienić w swoim życiu. Nie mylić tego od razu z depresją, bo to bardziej złożony proces, to raczej jej zalążki lub bardziej refleksyjno-nostalgiczny charakter. Potrzebują pomocy, jakieś wskazówki, więc zapisują się na grupową terapię. Mamy rozmowy o codziennym życiu i jej wszystkich blaskach i cieniach – coś, co w kinie uwielbiam.

To duża odwaga ze strony reżyserki, że decyduje się wziąć pod skrzydła kilkanaście postaci (wszyscy to młodzi aktorzy, dla których jest to film dyplomowy – byliście wspaniali ❤) i o każdej z niej coś opowiedzieć, tak byśmy ją zapamiętali. Warto zaznaczyć, że reżyserka nie idzie na łatwiznę i nie szufladkuje naszych bohaterów i nie popada w stereotypy, tworząć wielowymiarowe charaktery, które przez cały film poznajemy. Trafnie, głęboko i w dodatku z poczuciem humoru. Bo tego ostatniego tutaj jest sporo – od pierwszej sceny atakujemy w klimaty tragikomedii. To jest wspaniałe połączenie, ale znów bardzo trudne do stworzenia.

Nie mam wątpliwości, że Kalina mimo że jest debiutantką, to ma w sobie już dojrzałość i pomysł na siebie – wie co, chce pokazać i w jaki sposób. Tego typu kina czyli lekkiego, z humorem, ale i ważną treścią w Polsce nadal brakuje, więc trzymam bardzo mocno kciuki za box office’y i czekam na kolejne filmy! ❤

 


Easternreż. Piotr Adamski

W odróżnieniu od pierwszego tytułu, tutaj ważniejsza jest zabawa formą i kreowaniem odpowiedniej stylówy. Piotr Adamski wyraźnie inspiruje się Lanthimosem, ale w dobrym słowa tego znaczeniu. Dodaje coś od siebie i w tym wszystkim widać autorski sznyt. Mamy ciekawą historię wendety, z bardo dobrym kobiecym duetem. Całe szczęście udało się uniknąć przesadnej ekspresji formą na rzecz treści. Takiego kina w Polsce nie ma – możliwe, że znajdzie ona wielu zwolenników, także trzymam kciuki, aby doczekało się szerszej dystrybucji.

W dodatku film może się pochwalić niezłym kawałkiem:


Zgniłe uszy reż. Piotr Dylewski

Produkcja jest całkowicie niezależna i zrobiona od serca. Własny wkład pasji, zaangażowania i pieniędzy. Da się? Oczywiście, że się da! To piękny przykład, że chcieć, to móc. Pewna para postanowiła zrobić film o kryzysie małżeńskim, zabrali ze sobą kilkanaście osób i pojechali w Bieszczady na 11 dni. Film jest ciekawym doświadczeniem psychologicznym. Przyglądamy się terapii, która wchodzi w coraz głębsze relacje między naszymi bohaterami i podejrzewamy, że za niedługo coś się wydarzy. Pewnie ciężko będzie doczekać się tego filmu w kinach z powodów marketingowych, ale jeśli tylko będziecie mieć gdzieś okazję go gdzieś złapać, to nie wahajcie się. 🙂


Festiwal stara się być na luzie, co tylko gale otwarcia/zamknięcia pokazują. Na próżno szukać patetyczności, a prowadzący mają przyzwolenie, aby „nabijać się” z towarzystwa. Mnie się podoba ten kierunek, bo cenię sobie podejście z humorem. Zamiast tradycyjnej projekcji na rozpoczęcie festiwalu, otrzymaliśmy Teatr Improwizowany, który był świetny!


Jak przystało na szanujący się festiwal są i oczywiście nagrody! Cały werdykt możecie znaleźć tutaj. Wielkiego Jantara otrzymała „Moja polska dziewczyna”, jak możecie się domyślać nie był to mój faworyt, ale to z czego jestem bardzo zadowolona, to nagrody dla Kaliny Alabrudzińskiej za „Nic nie ginie” oraz z nagród dziennikarzy, które otrzymał „Eastern” i „Miłość bezwarunkowa”, do czego sama się nieco przyczyniłam. Gratulacje! 🙃


Podobał Ci się wpis? Niech pobiegnie dalej! 🙂

2 thoughts on “38. Koszaliński Festiwal Debiutów Filmowych Młodzi i Film – relacja z festiwalu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *