Alexandre Desplat – jeden z najpiękniejszych koncertów w moim życiu – 12. Festiwal Muzyki Filmowej

Gdy emocje już opadły po koncercie Alexandre’a Desplata w ramach 12. edycji Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie, pora napisać kilka przemyśleń i wrażeń z tym związanych. Pozytywne rzeczy na szczęście przyćmiewają całą resztę, która chciała nieco zaburzyć mi koncert. A co to było takiego, dowiecie się z tekstu. 😉

To wydarzenie było dla mnie ogromnym przeżyciem emocjonalnym – kto kiedykolwiek był na koncercie muzyki filmowej i trafił dobrze (bo nie każdy koncert wywołuje takie doświadczenie), to wie, o czym mowa. Jeśli tylko pojawia się okazja, to biegnę na takie wydarzenie, a w Krakowie były już m.in. takie gwiazdy jak Ennio Morricone lub Ludovico Einaudi. Czym wyższej klasy artysta, tym lepiej zorganizowany i brzmiący koncert. Trzeba pamiętać o tym, że musi być to odpowiedni obiekt, w tym wypadku najlepiej sprawdza się Centrum Kongresowe ICE Kraków – przytulnie, kameralnie i z bardzo dobrym wyciszeniem. I tam właśnie odbył się jeden z koncertów, który zapamiętam do końca życia! 😍

Alexandre Desplat, to KLASA ŚWIATOWA. Skomponował muzykę do ponad 150 filmów – chyba nie ma gatunku, z którym by sobie nie poradził – bardzo wszechstronny i utalentowany kompozytor. Mamy do czynienia z GWIAZDĄ, ale kompletnie tego nie było czuć po jego zachowaniu, skromności i żartobliwym stylu bycia.

To nie tylko jego zasługa, ale i również Dominique „Solrey” Lemmonier, która znacznie przyczyniła się do muzyki, którą tworzy. Skrzypaczka została jego ulubioną solistką, kierowniczką artystyczną i żoną. Miała głęboki wpływ na jego kompozycje (np. nowe zastosowanie instrumentów smyczkowych w muzyce filmowej).

Niezwykle rzadko można spotkać takie duety, które łączy silna więź artystyczna i wzajemna inspiracja. Żona pozostaje nieco w cieniu jego sukcesów, ale to ona tutaj jest solidnym fundamentem rozwoju jego kariery. Takie pary jak już się połączą, to z reguły owocem ich relacji są dzieła bliskie ideału. 😍

„Obcowanie” z takimi ludźmi, z tak wysokiej półki intelektualnej, tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że ich sukces to ciężka praca, a w skromności, miłości i wzajemnym wsparciu tkwi sekret. ❤

Na ten wyjątkowy wieczór zaplanowano tematy i suity z najpopularniejszych ścieżek jego autorstwa, m.in. „Gry tajemnic”, „Jak zostać królem”, „Harry’ego Pottera” czy nagrodzonych Oscarami filmów: „Grand Budapest Hotel” i „Kształt wody”. Koncert wykonała Sinfonietta Cracovia pod batutą samego kompozytora.

„Czujesz wielkość orkiestry, nawet jeśli nigdy nie słyszysz wszystkich instrumentów naraz. Można to porównać do posiadania superszybkiego samochodu; nie jeździsz nim szybko, ale wiesz, że możesz. Moja muzyka zawsze się hamuje, powstrzymuje się”. 

I tymi słowami Desplata mogłabym podsumować to, co się działo muzycznie podczas niesamowitych 2 godzin. Nie wiem jakiej marki był to samochód, ale wyglądało mi to na najnowsze BMW – eleganckie, z klasą, szybkie i dla dojrzałych kierowców. Dawno nie czułam takiego ciepła do orkiestry i widowni (nawet dochodziło na moje miejsce na 3 piętrze!). Każdemu instrumentaliście co jakiś czas dziękowano, a tym dołączającym podczas koncertu wręczano różę i uścisk/buziak od kompozytora. Aż sama miałam ochotę zejść na dół i go przytulić!

Nie zdecydowano się na żadne animacje/urywki z filmów. Początkowo byłam tym zaskoczona, bo praktycznie zawsze to ma miejsce. Jednak później zrozumiałam, że nie miało to kompletnie znaczenia. Jego utwory to oddzielne byty, które nie potrzebują wsparcia obrazowego. To spotęgowało uczucie i sprawiło, że nic oprócz muzyki nie rozpraszało mojej uwagi. W większości muzyka filmowa współgra z obrazem, mając określone funkcje i nie da się jej samodzielnie słuchać. Nie ma w tym nic złego, bo obydwa typy muzyki filmowej są potrzebne i nie ma tej złe/dobrej. 

Desplat bardzo energicznie i emocjonalnie podchodził do występu, widać było w tym pasję i serce. Tylko ona może tak napędzać i być taka bezpośrednia i magnetyczna w odbiorze. Czasami się nie zastanawiamy, jak bardzo bogata jest muzyka, z ilu instrumentów się składa i jak skomplikowany jest to proces. Wszystko musi być dopracowane i zsynchronizowane – zobaczcie jak różnorodna i pokaźna jest orkiestra.

Desplat również wyznał, że nie lubi słuchać swojej muzyki, ani tym bardziej ją grać. Ale zdaje sobie sprawę, że jest grono osób (ładne mi grono – miliony ludzi na świecie!), które z przyjemnością posłuchałoby jego utworów, więc zrobi to dla nas. ❤

Zatem oficjalnie: jestem pod ogromnym wrażeniem osoby Alexandre’a Desplata. 

 


Co chciało przeszkodzić mi odbiór koncertu?

To nie jest pierwszy raz, kiedy ktoś niezainteresowany koncertem pojawia się na nim. Jeden pan od początku sprawiał wrażenie, że jest tu na siłę, a utwierdził mnie w tym przekonaniu, kiedy zaczął bardzo głośno chrapać… Był z osobą towarzyszącą – młodszy kolega albo brat. Został upomniany przez jedną z pań, a po przerwie chyba zdecydował się kontynuować sen u siebie w łóżku. Na szczęście, uff.

Nie do końca rozumiem po co takie osoby przychodzą, tzn. domyślam się, że nie chcą robić przykrości osobie towarzyszącej, ale czy to ma sens? Nic na siłę, bo dla obydwu stron jest to męczące, lepiej wziąć kogoś innego lub uwaga jakże kontrowersyjnie – pójść samemu, serio to nie jest żaden wstyd. Nie blokuj siebie i swojego rozwoju! 🙂

Druga kwestia to czy przy takiej sławie wypada, aby w połowie koncertu (z reguły to ma miejsce na samym początku) zrobić przerywnik i zacząć dziękować sponsorom?

Wyobraźcie sobie, że jednym z nich jest salon „Roman”, serio. Poziom niekomfortowej sytuacji, śmiech na sali i spadek prestiżu został szybko przerwany przez żartobliwe podejście do sprawy Desplata. Nie chcę szukać winnych całej tej sytuacji, bo sprawa jest na pewno bardziej złożona, a ja mam zbyt mało informacji. Największa gwiazda FMF, więc zapewne sponsorzy mają swoje życzenia, które organizatorzy muszą spełnić. Kto wie, może dzięki Romanowi mogłam przeżyć ten wyjątkowy koncert…

Mnie jako widzowi również zrobiło się głupio, nawet prowadzący się pomylili przy wymienianiu sponsorów – rozumiem, że sami czuli wstyd zaistniałą sytuacją i że nie wygląda to tak, jak powinno. Na tego typu wydarzenia, festiwale powinny dostawać większe współfinansowanie przez miasto i różnego rodzaju instytucje, aby nie dochodziło do kompromitacji i żeby takie koncerty były niezależne i wolne od nachalnych reklam.

Wiem, że mam idealistyczne podejście, bo na kulturę z reguły nie ma pieniędzy. Mam również nadzieję, że to było powodem, a nie pazerność organizatorów kosztem wizerunku festiwalu, bo jeśli tak, to sztuka wysoka powinna być traktowana z większym szacunkiem. Festiwal z tak dużą tradycją nie może komercjonalizować muzyki filmowej, bo straci ona na swojej wyjątkowości i elitarności. 🙂


Podobał Ci się wpis? Niech pobiegnie dalej! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *