CÓRKA TRENERA – Sundance na polskim korcie [SPRINTERSKA RECENZJA]

Łukasz Grzegorzek to reżyser młodego pokolenia, który w swoich filmach dotyka dość przyziemnych i prostych spraw, z którymi spotykamy się na co dzień. Jego poprzedni film „Kamper” to trafny portret trzydziestolatków, których miłość przechodzi kryzys, a największą walkę jaką staczają ze sobą, to zwykła codzienność i wypalenie zawodowe. Tym razem „Córka trenera” to lekkie kino drogi, przepełnione dużą ilością słońca, którego bardzo potrzebujemy! ❤

Pierwszy pokaz „Córki trenera” w Krakowie i spotkanie z twórcami.

Przede wszystkim to zasługa dobrego scenariusza, który pokazuje, jak dużo trzeba poświęcić w imię sportu – wyjazdy, ciężkie treningi i dieta, która ma być Twoim partnerem na korcie. Wszystko jednak jest pokazane w łagodny i subtelny sposób. Ojciec ma ludzką twarz i nie jest katem dla swojej córki, który chce zrekompensować swoje niepowodzenia. Owszem, marzy mu się wytrenować następczynie Radwańskiej, ale wszystko mieści się w granicach zdrowego rozsądku. Panującą harmonię zburzy Igor (Bartłomiej Kowalski), młody tenisista, który nie jest tak zdyscyplinowany, jak Wiktoria (Karolina Bruchnicka). 

Jacek Braciak jest gwiazdą tego filmu. Każdy chyba doskonale wie, jak wielkim jest aktorem, więc to była kwestia czasu, aż w końcu ktoś mu powierzy główną rolę. Reżyser dał mu duży wachlarz możliwości, a aktor skorzystał z nich w pełni. Jako ojciec chce dla swojej córki jak najlepiej, ale przede wszystkim chce pomóc jej w karierze. Na tym skupia się całkowicie, zapominając o tym, że musi zadbać również o siebie. Jego miłość zaczyna przybierać nadopiekuńczego wymiaru, który dla córki zaczyna być niewygodny i duszący. Ciężko znosi krytykę, a w relacjach damsko-męskich nie radzi sobie i boi się ponownie zaangażować. To bardziej jemu trzeba pomóc, niż tytułowej córce.

Karolina Bruchnicka nie ma łatwej roli, bo nie jest to klasyczny przykład młodej i gniewnej nastolatki. Po pierwsze widać, że dużo czasu spędziła na korcie (ponad pół roku ćwiczeń) i na sekwencje tenisowe bardzo miło się patrzy, zwłaszcza że zawsze są ilustrowane nerwowymi solówkami na skrzypcach. Ta cicha i spokojna dziewczyna, która musi znosić obciachy ojca, buntuje się w bardzo wyważony sposób.

Ekipa filmowa jest przesympatyczna, a Braciak jak zwykle wszystkich zabawiał!

„Córka trenera” może pochwalić się inteligentnymi i lekkimi dialogami, które są siłą tego filmu. Myślę, że wiele osób może odnaleźć w tym filmie cząstkę siebie, zwłaszcza rodziców dorastających dzieci. Bardzo sympatyczna i prosta opowieść o trudach bycia rodzicem i tym, jak czasami trudno jest nam zrozumieć swoje uczucia i okazać je najbliższym. Kino środka, którego brakuje w polskim kinie i jest niezwykle rzadko produkowane. Cieszę się, że jak już się pojawią jakieś tytuły, to przynajmniej są dobre!


Podobał Ci się wpis? Niech pobiegnie dalej! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *