KLER – moralitet na miarę naszych czasów [SPRINTERSKA RECENZJA]


Raz na jakiś czas w kinach pojawia się film, o którym słyszy cała Polska. Albo to jest kolejny gniot od Patryka Vegi albo kolejna część Greya. Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać, ale jedno jest pewne – nie świadczy to zbyt dobrze o naszym guście. Teraz nadszedł czas na coś znacznie lepszego zarówno pod względem artystycznym, jak i merytorycznym. Najnowszy film „Kler” Wojciecha Smarzowskiego to jednak coś więcej niż tania propaganda, do której zwykł uciekać się Patryk Vega.

Kto w przeciągu ostatnich 2 tygodni nic nie słyszał o „Klerze” ręka do góry! No właśnie, w dobie internetu, szybkości wymiany treści, to znaleźć taką osobę byłoby bardzo ciężko. Osobiście dawno nie słyszałam tylu pytań od znajomych w stylu: „Czy już widziałam i jak oceniam film?”. Ta rodząca się ciekawość i szukanie sensacji nabrała gigantycznych rozmiarów. A jesteśmy dopiero przed oficjalną premierą filmu. Punktem zapalnym staje się Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, który jako pierwszy wyświetla przedpremierowo film. Z dużym zainteresowaniem śledzę recenzje i powoli się uspokajam, że nie jest to film jednowymiarowy. W międzyczasie na festiwalu dzieją się dziwne rzeczy – Złoty Klakier 2018 (nagroda przyznawana co roku za najdłużej oklaskiwaną produkcje) powinna zostać przyznana „Klerowi”, ale w ostatniej chwili odwołano nagrodę. A na koniec jakby było tego mało TVP ocenzurowała Wojciecha Smarzowskiego podczas gali rozdania nagród.

Wykreowanie filmu jako „zakazanego owocu”, skrywającego wszystkie najgorsze grzechy Kościoła i obrazoburczego względem wiary, przyniosło efekt. Ludzie zaczęli ostro komentować, coś, czego jeszcze nie widzieli. Wypadałoby najpierw to obejrzeć, a później dopiero odnieść się do tego. Taka jest prawidłowa kolejność. Dodatkowo falę podkręcał zwiastun, który wygląda jak kolejny film spod ręki Patryka Vegi. Poza tym wydarzenie na Facebooku pt.: „Masowe oglądanie filmu „Kler” w celu jego popularyzacji” sięga prawie 280 tys. zainteresowanych osób. W dyskusji ludzie wymieniają się screenami z rezerwacją sal i wyprzedanymi miejscami, wiwatując wykonanie zadania i solidarność. Niektóre kina za to zdecydowały się nie wyświetlać filmu. Nigdy wcześniej nie widziałam czegoś takiego, na tak dużą skalę. Nie można wyobrazić sobie lepszej promocji filmu. Content, który sam zostaje powielany w przeróżnej formie (raz lepszy, raz gorszy – ale ciągle jest). To tylko część rzeczy, które udało mi się znaleźć przed samą premierą – istna kleromania:

       

  • Alternatywny plakat autorstwa Andrzej Pągowskiego

 

„Kler” to kino przede wszystkim o dramacie i ułomności człowieka. Cała otoczka wokół filmu jest myląca – nie dajcie się zwieść. Smarzowski to reżyser z górnej półki i doskonale wie, co robi. A dawno tak dobrze nie wiedział, jak teraz –  to jest najlepszy Smarzowski od czasu „Domu złego”.

Tylko początek filmu jest najbardziej dosadny, atakujący i wytykający ciężkie grzechy księży. Pijackie zabawy, układy, romanse, brak odpowiedzialności za swoje czyny i ogólnie sielankowy nastrój bardzo szybko zostaje porzucony na rzecz osobistego dramatu, jaki każdy z duchownych przeżywa. To nie jest tylko zbiór anegdot, które zebrane w całość mają widza szokować, że takie rzeczy mają miejsce w Kościele. Smarzowski decyduje się zrezygnować ze skrajności i spróbować dotknąć czegoś głębszego i bliższemu prawdzie. 

Historia trzech księży, którzy cierpią i w swoim bólu istnienia są ułomni. Nie ma tutaj miejsca na tabloidyzację. Lisowski (Jacek Braciak) jest pracownikiem kurii w wielkim mieście i robi karierę, marząc o Watykanie. Trybus (Robert Więckiewicz) w odróżnieniu od Lisowskiego jest wiejskim proboszczem. Sprawując posługę w miejscu pełnym ubóstwa, coraz częściej ulega ludzkim słabościom i miłości. Niezbyt dobrze wiedzie się też Kukule (Arkadiusz Jakubik), który nie może uporać się z trudną przeszłością. A na samym szczycie mamy Mordowicza (Janusz Gajos), pławiącego się w luksusach dostojnika kościelnego, który z wielką przyjemnością wykorzystuje swoją pozycję do robienia interesów. Z taką doskonałą obsadą wystarczy napisać oszczędny w dialogi film, a będzie on wybrzmiewał o wiele głębiej i dobitniej. „Złote, a skromne” – z ust Mordowicza mówią nam wszystko o jego zapędach do bogactwa. Kilka tego typu scen sprawiają, że film artystycznie wchodzi na wyższy poziom. 

„Kler” nie jest atakiem na wiarę, tylko zwróceniem uwagi na problem tego, że księża to ludzie, a oni też są grzeszni i ulegają pokusom. Kogo uderzy film? Tylko tych, którzy wierzą ślepo w księży, a nie w Boga. Reszta może odetchnąć z ulgą i pogratulować tak zręcznie wyważonego i skupionego filmu. Oprócz charakterystycznego dla kina Smarzowskiego balansowania między humorem a grozą, pojawiło się jeszcze miejsce na… wzruszenie. Reżyserowi bowiem nie brakuje współczucia i zrozumienia dla naszych bohaterów. „W kłopocie nie ma do kogo gęby otworzyć” – lamentuje młody duchowny, idealista przeżywający swój pierwszy kryzys wiary. Ciągle dostajemy znaki, że duchownych „gryzie” sumienie, niektórzy nawet chcą spróbować się zrehabilitować i otrzymać należytą karę. Zamiast walić po oczach, Smarzowski przedstawia wielowymiarowych i skonfliktowanych bohaterów. Patrząc na jego poprzednie filmy to korzysta z bardzo łagodnych środków. 

Mnie jako wielką miłośniczkę kina cieszy to, że „Kler” ma swoje pięć minut. Kino po to jest, by wywoływać dyskusje na tematy trudne i kontrowersyjne. To nie jest tylko rozrywka, która ma bezrefleksyjnie bawić i cieszyć. Pytanie jakie się rodzi to czy „Kler” cokolwiek zmieni w myśleniu społeczeństwa, podejściu do tematu i tego, że rodzące się patologie przestaną być zamiatane pod dywan? Czy „Kler” jest na tyle mocny w swoim przekazanie, aby tak się stało? Tego dowiemy się w swoim czasie. Na ten moment jest to obowiązkowa pozycja dla wszystkich, bez wyjątków i bez względu na poglądy. 


 

Podobał Ci się wpis? Niech pobiegnie dalej! 🙂

2 thoughts on “KLER – moralitet na miarę naszych czasów [SPRINTERSKA RECENZJA]”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *