[SPRINTERSKA RECENZJA] – PITBULL. OSTATNI PIES

Odnoszę wrażenie, że era kolejnych Pitbulli nie będzie mieć końca. Producenci nadal będą mieli ochotę odcinać kupony, co jest zrozumiałe, ale nie tłumaczące ewentualnie niskiego poziomu produkcji. Tym razem żegnamy się z Patrykiem Vegą i witamy reżysera, który ma odpowiedni warsztat i potrafi z niego korzystać – Władysław Pasikowski.

Bierzemy do obsady Dodę, która niewątpliwie sprawi, że widownia zostanie pobudzona, ale i również zaciekawiona – ,,jak ona zagra?’’ No i wiecie co? Wychodzi to jej całkiem dobrze! Nie wróżę jej żadnej kariery aktorskiej, bo w innego rodzaju roli najprawdopodobniej zabraknie jej talentu. Często to do niej należą najlepsze dialogi, które momentami potrafią być zabawne. Chociaż humoru tutaj dość mało i jest inny od tego, który prezentuje nam Patryk Vega (na szczęście). Tchnęła energię w ten film i pewnie w dużej mierze grała po prostu siebie i czerpała ze swojej silnej osobowości. Spokojnie można ją obsadzać w kolejnych rolach żon gangsterów. Do tego dobra Izabela Kuna (niestety – mało jej). Najsłabiej wypada Agnieszka Kawiorska, która miała dużo do zagrania, ale w scenach dramatycznych totalnie się nie sprawdziła…

Męska część obsady również jest godna pochwalenia. Marcin Dorociński pokazuje klasę i…przyjemnie się go ogląda. 😉 Ponadto Adam Woronowicz, który nigdy nie rozczarowuje i Krzysztof Stroiński, który jedną sceną rozbawi Was wszystkich do łez. Nic dziwnego, że tak mocna ekipa przyćmiła Cezarego Pazurę, który pozostał w cieniu, chociaż pomysł na postać pewnie był zupełnie inny.

Reżysersko czuje się, że jest lepiej. Pasikowski potrafi zapanować nad tym, co się dzieje na planie, ale brakuje mi tutaj dynamiki i pazura. Scenariusz mógłby być krótszy, bo historia nie jest na tyle ciekawa, aby opowiadać ją aż dwie godziny. Nierówna, momentami kompletnie nieangażująca widza i nudna. Dialogi też nie zapadną Wam w pamięć, te najlepsze (jak to zwykle bywa) zostały opowiedziane w zwiastunie. Gdyby nie to, „Pitbull. Ostatni pies’’ mógłby być naprawdę dobrym filmem, ale niewątpliwie jest to miła odrutka od vegowskich filmów.

 

 

 

 

 


Za seans dziękuję sieci kin:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *