[SZYBKA DYCHA] – wyjątkowy wywiad z reżyserem ,,Cichej Nocy’’ Piotrem Domalewskim

Piotr Domalewski ze swoim debiutanckim filmem ,,Cicha Noc’’ zdobył 7 nagród podczas 42. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, w tym tą najważniejszą – dla najlepszego filmu! ,,Cicha Noc’’ podbija serca widzów (moja recenzja) i już została okrzyknięta najlepszym filmem tego roku!

Lubię ludzi, którzy wytrwale dążą do celu i wierzą w swój projekt. Reżyserzy nie mają łatwego życia, kiedy w dodatku chcą robić kino, które jest trudne i wymaga od widza zaangażowania się w seans. Tym większa moja radość, że specjalnie dla Biegiem na film reżyser odpowiada na pytania, z których dowiesz się m.in: jak długo powstawał scenariusz do filmu, co myśli o emigracji, czy od dziecka marzył o karierze reżysera oraz czy lubi biegać?


Biegiem na film: Nie każdy debiutant ma tyle szczęścia, że grają u niego aktorzy z najwyższej półki. Czy ciężko było przekonać aktorów do zaangażowania się w projekt?

Piotr Domalewski: To nie było łatwe z tego względu, że są to artyści, którzy, mówiąc kolokwialnie nie muszą brać wszystkiego, a jedynie role, które ich interesują. Na szczęście wszyscy aktorzy, których możemy zobaczyć w filmie podeszli do scenariusza bardzo entuzjastycznie. Kolejna trudność wiązała się ze zgraniem ich grafików, bo to bardzo zajęci ludzie, ale i w tym przypadku udało nam się to wszystko zsynchronizować i dzięki temu powstał film.

BNF: Jak długo rodził się w Pana głowie pomysł na ,,Cichą Noc’’? Od razu wiedział Pan, co chce przekazać swoim filmem? 


Piotr Domalewski: Scenariusz powstawał długo. Największym problemem jaki zauważyłem w trakcie tego procesu było to, że ja się robiłem coraz starszy i musiałem co chwilę na nowo szukać tego przekazu, który chciałem w filmie zawrzeć. Bo jednak kiedy człowiek dojrzewa, to jego sposób postrzegania świata się zmienia.

BNF: Od zawsze marzył Pan by zostać reżyserem? Czy to właśnie rodzina była tymi osobami, które najbardziej Pana wspierały w tym szalonym pomyśle?

Piotr Domalewski: W sumie to nigdy nie marzyłem o reżyserowaniu. Kiedy byłem mały chciałem być oczywiście strażakiem. Strażacy to byli tacy nasi prowincjonalni Avengersi ☺, a każdy chciał być Avengersem. Na pewno chciałem być aktorem w pewnym okresie. Dopiero potem, kiedy już to w jakimś sensie osiągnąłem, przekonałem się, że może to jednak jeszcze nie to i zainteresowałem się reżyserią. To zabawne, ale to trochę jak w scenariuszu filmowym, w którym bohater ma swoje „WANT” (chce) i „NEED” (potrzebuje). Zaczyna fabułę z tym pierwszym i dąży do tego aby to osiągnąć, ale w drugim punkcie zwrotnym się dowiaduje, że jest jednak coś innego czego potrzebuje. I jakoś to osiąga pomimo, że dążył gdzie indziej.

BNF: Chce Pan być artystą, który chce w jakimś stopniu uleczyć nasze społeczeństwo. Nie krytykuje go, tylko bacznie obserwuje. Po tym filmie, chce się powiedzieć: ,,Nie da się tak żyć. Rodzina to wszystko, a mnóstwo w naszych relacjach patologicznych zachowań.’’ Co zrobić, aby te relacje były zdrowe?

Piotr Domalewski: Leczyć niestety nie umiem, ale na pewno chciałbym razem z widzem przyglądać się trochę temu jacy jesteśmy. Myślę, że sztuka powinna się tym zajmować ogólnie. Szuka prostych tematów, takich, które nie wydają się na pierwszy rzut oka atrakcyjne. Nie są tabloidowe. W tym sensie mam możliwość podglądania prawdziwego życia, a nie jego ekstremów. I nie mam też recepty na to jak to życie ma wyglądać. Raczej staram się stawiać pytania.

BNF: Rodziny się nie wybiera, ale z rodziną się pije. To nasza tradycja, po której wszyscy pozwalamy sobie na chwilę szczerości. Czy Pana zdaniem istnieją jakieś inne sposoby na rozluźnienie atmosfery?

Piotr Domalewski: Alkohol to trudny temat. Również dla mnie. Jednak jest jakoś głęboko w naszej kulturze życia codziennego zakorzeniony. Myślę, że to źle. Jednak największa krzywda jaka nas spotyka to fakt, że już nastoletni ludzie identyfikują dobrą zabawę z procentami. W moim przypadku było podobnie. To się zaczyna w wieku kilkunastu lat i prowadzi nas przez życie i szczerze mówiąc nie wiem co z tym zrobić.

BNF: Postać Adama (Dawid Ogrodnik) ma odwagę marzyć o lepszej przyszłości za granicą, ale najbliższe środowisko nie pochwala jego pomysłu. Czy wierzy Pan, że nawet najbardziej kochająca się rodzina jest w stanie być szczęśliwa bez pieniędzy? 

Piotr Domalewski: Jestem o tym przekonany. Jednak chyba trzeba odróżnić sytuację, w której nie jest się zamożnym od sytuacji, w której trzeba walczyć o przetrwanie od pierwszego do pierwszego. W mojej rodzinie nigdy nie utożsamialiśmy sukcesu, ani szczęścia z posiadaniem czegokolwiek również pieniędzy, ale musimy jakoś funkcjonować. Mój brat miał kiedyś ciekawą rozmowę o pracę, podczas której zapytali go dlaczego chciałby pracować akurat w tej firmie. Chcieli od niego szczerej odpowiedzi. Zastanowił się i odparł: „Ponieważ potrzebuję środków do życia i przetrwania w tym mieście. A państwa firma oferuje relatywnie najlepsze warunki finansowe w ramach posiadanych przeze mnie kompetencji”. Nie muszę chyba dodawać, że pracy nie dostał.

BNF: Ojciec Adama (Arkadiusz Jakubik) spędził sporo czasu na emigracji. Cena jaką poniósł on i jego rodzina, wydaje się nie do odratowania. Straconych lat się nie odzyska, a rodzący się w nich żal staje się coraz większy. Czy jest Pan przeciwnikiem emigracji zarobkowej?

Piotr Domalewski: Nie jestem przeciwnikiem emigracji. W pewnym sensie myślę o emigrantach trochę jak o bohaterach, którzy jadą w nieznane kolonizować obce krainy. To bardzo trudne odciąć się od korzeni, od bezpiecznego miejsca. Sam często wyjeżdżam, na krótkie okresy, ale dopiero kiedy wracam i wszyscy mówią po polsku czuję pewnego rodzaju ulgę. A emigranci wybierają życie bez tej ulgi… to musi być bardzo trudne.

Osobnym zagadnieniem jest to, dlaczego ludzie wyjeżdżają. Często z braku środków do życia i perspektyw na ich zdobycie. I jestem przeciwnikiem tego, że ludzie nie mają szans na rozwój i godne życie w swoim kraju. Tego jestem zdecydowanym przeciwnikiem.

BNF: Kamera, która ciągle jest włączona i rejestruje wigilijną noc, skojarzyła mi się z ,,Amatorem’’ K. Kieślowskiego. Staje się niebezpiecznym narzędziem, którego odtwarzanie niesie bardzo niebezpieczne skutki. Świadomy zabieg i inspiracja?

Piotr Domalewski: Ta kamera to nie przypadek. Była w scenariuszu od początku. Wydawało mi się to ważne. Chciałem pokazać też to, że faktycznie na tych naszych rodzinnych zdjęciach rejestrujemy tylko „fajne rzeczy” – jak najmłodsza bohaterka filmu. Podobnie jest ze zdjęciami. To dało świetne odbicie do obiektywnej kamery, która uparcie pokazywała też te „gorsze” momenty.

BNF: Który z filmów, które Pan widział w swoim życiu okrzyknąłby Pan hasłem: ,,Biegiem na film”?

Piotr Domalewski: Na ,,Cichą Noc’’ oczywiście.☺ Ale jeśli nie można typować swojego filmu, to dla mnie takim filmem są ,,Debiutanci’’ Mike’a Millsa i z ostatniego roku „Manchester by the see”. Cóż to są za arcydzieła!

BNF: Czy lubi Pan biegać?

Piotr Domalewski: Lubię. Kiedyś, przez kilka lat reprezentowałem nawet swoje miasto w zawodach. Ale biegać też trzeba rozsądnie, bo można sobie zrobić krzywdę. Bieganie kształtuje charakter, bo to zmaganie się ze swoją słabością. Kiedy biegniesz jesteś tylko ty i twoje ciało. I sam jesteś swoim przeciwnikiem, którego trzeba poznać, zaakceptować i czasem pokonać.

BNF: Bardzo dziękuję za wywiad i poświęcony czas. To była ogromna przyjemność!


Podobał Ci się wpis? Niech pobiegnie dalej! 🙂

6 thoughts on “[SZYBKA DYCHA] – wyjątkowy wywiad z reżyserem ,,Cichej Nocy’’ Piotrem Domalewskim”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *