[SPRINTERSKA RECENZJA] – CICHA NOC

W idealnym świecie, gdzie kino może służyć jako narzędzie terapeutyczne, zamiast Listów do M. 3, to Cicha Noc powinna rozbić box office’y. No ale zdaję sobie sprawę, że idealnego świata nie ma, a widzowie o wiele chętniej wybiorą kolejną tvn-owską papkę. Niemniej jednak, nie pozbawiam siebie nadziei, że Cicha Noc jednak odniesie sukces. Nieraz widzowie potrafili zaskoczyć swoją dojrzałością, wsparciem dla początkujących filmowców oraz chęcią rozmowy o sprawach ważnych i trudnych dla naszego polskiego społeczeństwa. 

Cicha Noc to film debiutanta Piotra Domalewskiego. Nie każdy ma tyle szczęścia, że od razu pracuje z Arkadiuszem Jakubikiem i Dawidem Ogrodnikiem, ale nie każdy też posiada taki talent, profesjonalizm i wyczucie tematu, jak reżyser. To silne argumenty, które pewnie przekonały gwiazdy polskiej sceny do zagrania w jego filmie i… całe szczęście!

Adam (Dawid Ogrodnik) przyjeżdża z Holandii na święta Bożego Narodzenia do rodzinnego domu w Polsce. Cała akcja rozgrywa się na wsi, a bohaterowie są ,,uwięzieni’’ w jednym domu. Rodzinne spotkanie zakrapiane alkoholem nigdy nie kończy się dobrze, jeśli relacje między domownikami są pełne tajemnic i nieszczerości. Tej nocy mamy się radować i weselić, a kończymy kompletnie pijani, gotowi na wyznanie swoich grzechów i żali. Taki scenariusz pisze samo życie, które jest uważnie obserwowane przez reżysera. Zabieg z kamerą (ciągle ktoś nią nagrywa święta) nasuwa mi się z Amatorem K. Kieślowskiego, kiedy kamera staje się niebezpiecznym narzędziem do rejestrowania rzeczywistości. Była tam wykorzystywana trochę w innym celu, ale rodziła tak samo pewne poczucie niepokoju, a jej odtwarzanie wiązało się z niebezpieczeństwem zobaczenia problemu, stojąc niemal z boku jako osoba ,,trzecia’’.

To, co wyróżnia Cichą Noc na tle innych polskich filmów o piciu, to fakt, że Domalewski nie pastwi się nad alkoholem i nie czerpie z niego jakiejkolwiek przyjemności. To tło, które jest tradycją polskiej nocy wigilijnej. Alkohol jest obecny, po to, by uśmierzyć ból. Każdy kolejny kieliszek podgrzewa emocje. Zamiast wylewającej się z ekranu wódki – wylewają się emocje, które od lat są ciągle żywe. Oczywiście, że w Cichej Nocy alkoholu jest sporo, ale nie przysłania to najważniejszego tematu filmu i nie odbiera mu intymności.

Dawid Ogrodnik to najwyższa półka polskiego, młodego aktorstwa. Już to niejednokrotnie udowodnił, grając: rapera, niepełnosprawnego, saksofonistę czy Tomka Beksińskiego. A teraz dochodzi jego kreacja w Cichej Nocy – trudna i wymagająca niezłego warsztatu rola, która jest grana ,,do siebie’’, w finale może doprowadzić do łez. Arkadiusz Jakubik skupia się na drobnych gestach i słowach, które oddają jego rozczarowanie życiem i swoimi decyzjami. Pozostała ekipa gra na emocjach i wydobywa z nich autentyczne zachowania, nie odstając od naszych gwiazd. Pomimo tego, że film trwa zaledwie 1 godz. 40 min. każdy z naszych bohaterów (a jest ich sporo) zostaje genialnie sportretowany. Niektórym reżyserom nie starcza ponad 2 godziny, co tylko udowadnia, że wystarczy mało, a w punkt. Jeśli uważnie ogląda się film, można z niego bardzo dużo wywnioskować na temat naszych bohaterów. Jacy są, czego potrzebują i o co walczą. Widać, ze starannie wszystko zostało przeanalizowane w głowie. To tego rodzaju film, który po ponownym obejrzeniu zyska na kolejnych spostrzeżeniach i przemyśleniach.

Cicha Noc to bardzo polski, kameralny, prawdziwy i wartościowy film. Każdy niejednokrotnie zaśmieje się, słysząc pewne teksty, które w niejednym domu były wypowiadane – to taki śmiech przez łzy. Z drugiej strony to bardzo smutny obraz patologii, która ma miejsce w naszym kraju. Pewnego marazmu i bardzo trudnej sytuacji, z której ciężko o wyjście.

Cicha Noc to połączenie Sieranevady z kinem (w wersji soft) W. Smarzowskiego. Kino, które opiera się na dobrym aktorstwie, bez zbędnych efektów specjalnych. Takie, które wymagają pewnej dojrzałości i zaangażowania się widza w obraz, który nie napawa optymizmem. Tego typu seanse niesamowicie mnie zadowalają i satysfakcjonują, zostawiając z poczuciem spełnienia jako widza, który wierzy w moc kina. Cicha Noc zaangażuje Cię emocjonalnie i po wyjściu z kina nadal będzie z Tobą.


Ocena: 9/10


Za seans dziękuje sieci kin:

7 thoughts on “[SPRINTERSKA RECENZJA] – CICHA NOC”

  1. Podpiszę się niemal pod każdym słowem w tej recenzji, oprócz jednego – patologia… Moim zdaniem tej rodzinie daleko do patologii, są pogubieni, nie do końca dają sobie radę z życiem, ale na moje oko nie są patologią. Ale może ja to inaczej definiuję 🙂 Film wspaniały!

    1. Dziękuję za komentarz i bardzo dobrze, że możemy wymienić się swoimi spostrzeżeniami. Na pewno do klasycznej patologii im daleko. Pojęcie to definiuje, jako pewne zachowania, które są tak bardzo dysfunkcyjne i wzajemnie wyniszczające, że już niewiadomo jak z nich wybrnąć. Zgadzam się – film wspaniały! Pozdrawiam 🙂

    2. czy patologia? to zalezy od definicji. Ja w tym filmie widze dużo prawdy, problemów, które może nie dotykają każdego z nas w takiej skali (i nawet nikomu nie życzę), ale jednak „jest coś na rzeczy”. Film się ogląda doskonale, jak dla mnie to idealna alternatywa dla słodkich wyidealizowanych filmów świątecznych

      1. Dziękuję za podzielenie się swoją opinią. 🙂 Tak, to zależy od definicji patologii, dla mnie to pewne zachowania, które są dysfunkcyjne i wzajemnie wyniszczające, że w pewnym momencie są nasi bohaterowie w takiej pułapce, że nie wiedzą jak wyjść z tego domu. Zgadzam się – film ogląda się doskonale, aż mam ochotę wybrać się ponownie i znów wprowadzić się w ten ,,stan” po filmie. 🙂

        1. jakby nie patrzec, w kazdej rodzinie bedzie cos co moznaby nazwac „patologia”. w kazdej sa jakies nieprzerobione problemy, zale, emocje ktore wybuchaja przy wspolnym stole. cicha noc pod tym wzgledem jest mistrzowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *