[SPRINTERSKA RECENZJA] – NAJLEPSZY


Na początku trzeba zaznaczyć, żeby nie oceniać filmu po plakacie. Nigdy tego nie robię, ale to nie oznacza, że nikogo innego to nie zniechęci. O estetyczną stronę filmu również powinno się zadbać, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy wszystko, co ładne dobrze się sprzedaje. Wyjątkowo Najlepszemu możemy to wybaczyć, bo broni się treścią, a to najważniejsze. 

Na filmy opowiadające o znanych sportowcach czekam z wielką niecierpliwością. W dodatku po Festiwalu Filmowym w Gdyni, kiedy Najlepszy zaczął zdobywać nagrody i uznanie publiczności, nie było żadnych wątpliwości, że pobiegnę na pierwszy, najbliższy seans. 

Jerzy Górski to dwie postacie w jednej osobie. Pierwszy to Górski, który jest ćpunem oraz drugi Górski, który jest sportowcem. Tego pierwszego jest zdecydowanie o wiele więcej, niż na początku przypuszczałam. Przez pierwszą godzinę Palkowski portretuje bohatera oraz jego najbliższe otoczenie. Patologiczna rodzina, dzięki której uwierzył, że: ,,jest gówno wart’’. To uderzająco mocny obraz staczania się człowieka, który już biegnie otworzyć drzwi śmierci. Nie przeszkadza tutaj, nieco przeszarżowany, w bardzo amerykańskim stylu montaż (który swoją drogą jest genialny). To oddaje stan, w jakim znajdował się Górski. Ta część jest znakomita, jako odstraszacz dla ludzi, którzy myślą, że branie narkotyków nie niesie za sobą żadnych konsekwencji. Przecież to tylko dobra zabawa, którą można w każdym momencie przerwać. Wierzę, że niektórymi może porządnie wstrząsnąć.

Sport ratuje życie Górskiemu. Przez cały film, w subtelny sposób dostajemy sygnały, że Górski kiedyś stanie się triatlonistą. Podoba mi się taki zabieg, bo wzmacnia nasze poczucie zwycięstwa z bohaterem, który jeszcze nie wie, jakich wielkich rzeczy dokona. Niesamowite jest to na ile stać jego wyniszczony organizm. Jak mocny psychicznie jest Górski, że potrafi tak dobrze  zsynchronizować głową z ciałem, chociaż walka z demonami z przeszłości towarzyszy mu do końca. Sport daje mu nadzieje, którą dawno porzucił. Mimo wszystko, ale czuję lekki niedosyt sportową stroną filmu. Nie zrozumcie mnie źle – jest dobrze, ale mogłoby być jeszcze lepiej, w porównaniu do pierwszej godziny. Finał jak dla mnie został rozwiązany zbyt prosto i schematycznie. O krok za dużo w stronę Hollywood. 

Mamy doskonałą obsadę. Jakub Gierszał daje z siebie wszystko i na ten moment to jest jego życiowa rola. Miał co zagrać, tym bardziej że film stara się być efektowny i bardzo emocjonalny. Arkadiusz Jakubik, który jest podpisany tylko jako ,,kierownik basenu’’ niech Was nie zmyli. To on w wielu scenach rozdaje karty. Poza tym (no jakby mogło być inaczej?) Janusz Gajos, Adam Woronowicz oraz Magdalena Cielecka na najwyższym poziomie.

Najlepszy to film zrobiony w stylu amerykańskim. Sposób prowadzenia historii, montaż i efekciarskie zabiegi. Nic dziwnego, bo historia Górskiego to materiał żywcem wyjęty z Hollywood: szaleńcza miłość, narkotyki, patologia, uzależnienia i śmierć. Widz po wyjściu z kina otrzyma sporą dawkę pozytywnych emocji oraz motywacji, nie tylko tej sportowej, ale i tej najważniejszej – życiowej.


 

Ocena: 8/10


Za seans dziękuję sieci kin:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *