BOTOKS – OBEJRZENIE GROZI ŚMIERCIĄ?

Nie do końca rozumiem, co jest takiego w filmach Patryka Vegi, że tak bardzo ekscytują widzów. Żaden kolejny polski film, nie wzbudza tyle kontrowersji. Za ,,gorącym tematem’’ idzie ciekawość i box office’y zostają rozbite (cel Vegi – osiągnięty). Tym samym reżyser ma fundusze na realizacje kolejnych pomysłów (niestety trochę ich ma). Sama nie jedną rozmowę na ten temat przeprowadziłam wśród znajomych, którym podobał się Pitbull. Mnie to ciekawi jako pewne zjawisko, któremu się bacznie przyglądam. Teraz rozpocznie się kolejna, masowa fala pójścia do kina i przekonania się na własnej skórze, czy rzeczywiście jest to takie złe, jak wszyscy piszą. 


Patryk Vega nigdy nie umiał portretować środowisk, o których opowiada. Nigdy nie brałam na poważnie tego, co zostało pokazane, nawet w 1%. Inspirowane prawdziwymi wydarzeniami to kolejny chwyt, na który mam nadzieję, że już nikt się nie nabiera. Polecam wziąć korepetycje u Smarzowskiego, jeśli chce się w jakiś ,,oświecać” społeczeństwo.

Od pierwszych minut miałam podejście do tego filmu, jak do rozrywki (niskich lotów), która może się uda, a może nie. ,,Nie było filmu ani serialu pokazującego, jak naprawdę wygląda polska medycyna i służba zdrowia. Dlatego postanowiłem go zrobić.” No to czekamy na premierę, bo to chyba nie o Botoks chodzi… ?

„Botoks” był najtrudniejszym filmem w mojej karierze. Udziału w nim odmówiło aż 13 aktorów i trzech moich wieloletnich pracowników.” Przypadek? Nie sądzę.

 

Cały wywiad: http://cojestgrane24.wyborcza.pl/cjg24/1,13,22440872,0,Patryk-Vega–rezyser-filmu–Botoks—Sluzba-zdrowi.html Polecam. Po obejrzeniu Botoksu – większy ubaw niż podczas filmu. Sporo się wyjaśnia, z jaką osobowością mamy do czynienia.

Botoks przypomina artykuł w Fakcie czy Super Expressie: chce szokować nagłówkiem, tuszując beznadziejną i wymyśloną treść. Kontrowersja goni kontrowersje. Wbija kij w mrowisko i ucieka.

 

Patryk Vega to rzemieślnik, który nie ma zdolności reżyserskich i scenariopisarskich. Fabuła jest zlepkiem nieśmiesznych skeczy, które nie łączą się w żadną całość. To żadne odkrycie, widać to już było w Pitbullach, ale tam jeszcze rozumiałam, że niektóre dowcipy, mogą się podobać. Tutaj nie ma nawet tej głupiej puenty. Nie ma nic.

 

Jednostronne, płytkie i bazujące na kontrowersjach przedstawienie problemu, bez chociażby(!) próby wyjaśnienia przyczyny. Panie reżyserze, tego uczą na socjologii? Chyba ktoś tutaj opuszczał wykłady…

 

Nowa metoda Patryka Vegi – amerykańscy scenarzyści są w szoku! Po co dialogi, skoro można używać znanych rymów/powiedzonek?

Mój ulubiony:
Częste mycie skraca życie,
skóra się wyciera i pacjent umiera!

 

Osobista vendetta feministek, dla mnie jako kobiety jest żenująca (nawet nie wiem, za co facetom się oberwało). Znowu popularny temat zostaje wykorzystany, tylko w celach sensacyjnych.

 

Albo ,,kurwa’’ albo ,,chuj’’. Zadanie dla całej ekipy: kupić słownik wulgaryzmów i korzystać z niego do woli, podczas kolejnego filmu. 🙂

 

Jeśli mąż Cię zdradza, bo masz nie tylko brzydki ryj, ale i c***, to wiedz, że najwyższa pora sprzedać cały swój majątek i wybrać się do chirurga. Tylko kobiety zrobione, mają szansę na satysfakcjonujące życie. Nie ma na co czekać, trzeba działać. P.S. Chce ktoś kupić iPhone’a ???

 

Co by jednak nie mówić, ale pojawiła się scena wspólnego biegania! Szanuję, ale nie dam bucika więcej. 🙂

 

Patryk Vega obrał sobie pewną koncepcje na wykreowanie siebie, wypełniając pewną lukę. Dokonać ma tego za pomocą filmu, który jest dziełem sztuki, a tym samym, może dzielić się bacznymi obserwacjami świata. Oczywiste jest, że najnowszy Spiderman o niczym konkretnym nie opowiada i jest rozrywką samą w sobie, ot tak po prostu wieczorne wyjście do kina. Tylko z tą różnicą, że reżyser nie przekonuje czytelnika w wywiadzie, że Peter Parker naprawdę żyje i uratuje świat. Inaczej jest w przypadku Patryka Vegi i jego współczesnego realizmu magicznego. Stara się przekonać widzów, że taki świat naprawdę istnieje, a on ,,otwiera oczy” polskiej publiczności. Nakreśla grubą kreską problemy polskiej służby zdrowia, robiąc to w bardzo szkodliwy sposób. Pozostaje nadzieja, że odbije się to bez echa i nikt naprawdę w to nie uwierzy. Jeśli natomiast, nie jest to żadna zagrywka PR-owa, i on wierzy w misje w swoich filmach, to ja proponuję odwiedzić psychologa.

Zaskakujące jest dla mnie jeszcze coś innego. Po seansie Pitbulla, rzeczywiście czułam zgorszenie, niesmak i ogólne poczucie, że coś tak beznadziejnego przyciąga mnóstwo ludzi do kin. Teraz jestem kompletnie obojętna, bo nie traktuje tego w żadnych kategoriach rozrywkowo-filmowych. To kolejny celebryta, który wyznaje zasadę: ,,Nieważne jak o Tobie mówią, ważne żeby mówili”. 

Ciekawe czy zwolennikom Pitbulla spodoba się Botoks? Dajcie znać koniecznie, jeśli faktycznie wybiorą się takie osoby. 🙂

 

 

 


Ocena: 1/10


Za seans dziękuję sieci kin:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *