[SPRINTERSKA RECENZJA] – WSZYSTKIE NIEPRZESPANE NOCE


Wszystkie nieprzespane noce to kolejny film, który chce uchwycić portret młodego pokolenia, za pomocą wystylizowanych, dopieszczonych kadrów i dobrej muzyki (to jest najlepsze w tym filmie). Jeśli to Wam wystarcza, to na pewno będziecie zadowoleni z seansu. Ale niech Was to nie zwiedzie, to nie będzie żaden polski Dolan. Jeśli oczekujecie filmu z socjologiczną analizą zjawiska, czymś ciekawym do przekazania młodej publiczności, to ten film Wam tego nie dostarczy.

Rozumiem co chce ten film przekazać, zresztą to nie jest żadna skomplikowana symbolika filmowa ani fabuła, aby komukolwiek sprawiła trudność w rozszyfrowaniu. Ale totalnie nie kupuję tego, w jaki sposób została uchwycona młodość i jej egzystencjalne PROBLEMY. Piją, ćpają, narzekają, cierpią, znowu piją, ćpają i są bogami ulicy. Czemu reżyser nie spróbuje opowiedzieć co ich skłania do takich destrukcyjnych działań? Jak temu zaradzić? Jak pomóc młodemu pokoleniu, w którym bardziej liczy się mieć niż być?

Trudno na poważnie brać ten film, skoro dialogi są oderwane od rzeczywistości i tak bardzo chcą zaistnieć w filmie. Momentami przypomina to aktora na scenie teatralnej wygłaszającego monolog. Z tą różnicą, że tutaj padają bardzo „górnolotne” stwierdzenia wypowiadane z niesamowitą powagą i przejęciem: ,,słońce wstaje, od razu mi cieplej” (to tylko jeden z cytatów, było ich więcej, ale już byłam za bardzo zmęczona zapisywaniem pozostałych mądrości). Pomysł wyliczania czynności życiowych, które x dni wykonujemy, jeśli je zliczyć przez całe życie, to jedyny koncept na zamysł scenariusza.

W zderzeniu z obrazem wszystko jest bardzo przerysowane i wychodzi nienaturalnie. Pustka jest w środku człowieka, dlatego trzeba delikatnie ją pokazać na zewnątrz, nie stosując tanich i banalnych chwytów. Im głośniej postacie krzyczą o pustce, tym mniej im wierzę i zwiększa się mój dystans do ich problemów. Niezliczona ilość pretensjonalnych scen, tylko ciągle podtrzymywała mój stan.

Mam uczulenie na filmy, które są hipsterskie i myślą, że o czymś ważnym opowiadają. Jeśli się ma takie ambicje, aby opowiadać o rzeczach ważnych i trudnych, to trzeba to dokładnie przemyśleć i stworzyć bohaterów z krwi i kości. Młodość bywa bolesna i pełna wątpliwości, ale ważne staje się to, w jaki sposób postacie walczą, aby pokonać to uczucie. Pasywność głównych bohaterów to najgorsza opcja dla rozwoju historii, więc nie dziwię się, jak słyszę podczas seansu Panią w średnim wieku stwierdzającą do małżonka: ,,już się wybiłam, już nie oglądam”. Jak się okazało, nie tylko Pani.


Ocena: 3/10

OCENKA GWIAZDKAOCENKA GWIAZDKAOCENKA GWIAZDKA


Za seans dziękuję kinu:

Podobał Ci się wpis? Niech pobiegnie dalej! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *