JULIETA – [SPRINTERSKA RECENZJA]

Julieta reż. Pedro Almodóvar


Biegiem na film w czasach licealnych zachwycało się Pedro Almodovarem. Zwłaszcza produkcjami z Penelope Cruz. Na tamten moment był to jedyny dla mnie reżyser, którego fascynowało portretowanie dzielnych i pięknych kobiet. Znajdowały się w samym centrum opowiadanej historii i już od pierwszych minut projekcji kradły serca widzów. Czy i tym razem udało się to hiszpańskiemu reżyserowi?

Julieta to kobieta po przejściach (klasycznie jak to u Almodovara), której mąż zginął w wypadku, a zaraz po tym wszystkim straciła kontakt ze swoją córką, która obwinia ją za śmierć ojca. Jako dojrzała kobieta opowiada nam o swojej przeszłości, pisząc list, który za chwilę przypominać będzie wielkie tomiszcze. Historia złożona została z trzech opowiadań kanadyjskie pisarki, laureatki Nagrody Nobla, Alice Munro. Julieta próbuje zahaczyć i zgłębić takie wątki jak: odkupienie, zdrada, depresja, dojrzewanie, śmiertelna choroba oraz fanatyzm religijny. Na pewno jeszcze o czymś zapomniałam, bo uwierzcie mi, nagromadzenie tych wszystkich motywów jest ogromne (sic!). Duże ambicje do opowiadania o trudnych tematach, które w ostateczności łączą się w nijaką całość. Czekasz do samego końca, ale nie wynika z tego nic konkretnego i mądrego do powiedzenia. Pojawiają się napisy końcowe, a Ty po prostu wychodzisz z kina.

Najbardziej w tym wszystkim zaskoczył mnie bijący momentami kicz z ekranu. Praca kamery, dialogi, muzyka  i ogólnie cały kadr stwarzał wrażenie taniego melodramatu. Nie wiem, czy ja tego we wcześniejszych filmach nie zauważałam, czy teraz reżyser popadł w totalną ckliwość i jest do bólu poprawny. Mało tutaj almodorovskiej frywolności, erotyzmu i napięcia między bohaterami. Aktorki nie radzą sobie z ciężarem postaci, nie odnajduję w nich gorącego, hiszpańskiego temperamentu i emocji. Jedyną godną uwagi była Rossy de Palma, która grała wspaniale na dualizmach!

Almodovar po dwóch nieudanych filmach lepiej niech weźmie sobie urlop i się porządnie wybiega, może wtedy wpadnie na lepsze pomysły. 😉


Ocena: 4/10

OCENKA GWIAZDKAOCENKA GWIAZDKAOCENKA GWIAZDKAOCENKA GWIAZDKA


Za seans dziękuję kinu:

 

Podobał Ci się wpis? Niech pobiegnie dalej! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *